
Siedemdziesiąty dziewiąty pierwiastek to złoto, ale odcinek jest o czymś dokładnie odwrotnym — o tym, jak przez dekady braliśmy rzeczy, za które nikt nie płacił 🏴☠️ Remek i Marek siadają do tematu piractwa i zaczynają od najbardziej niewygodnej części: własnego coming outu. Gry z giełdy, dyskietki kopiowane X-Copy u kolegi z Amigą, muzyka nagrywana z radia (z uprzejmą zapowiedzią prowadzącego, kiedy przełożyć kasetę na drugą stronę), instrukcje kserowane mimo czerwonej farby, filmy wymieniane na bazarze, gdzie naklejka rzadko zgadzała się z zawartością. Wszystko przed ustawą o prawie autorskim z 4 lutego 1994 roku, która dopiero wprowadziła w Polsce pojęcie własności intelektualnej w tym zakresie.
Potem robi się poważniej: dlaczego właściwie piraciliśmy? Padają konkretne powody — brak dostępności (COCOM, sprzęt tylko w Pewexie i Baltonie albo z przemytu, ZX Spectrum z mikrodrivem za cenę małego Fiata), ceny liczone w miesięcznych wypłatach, kompletny brak edukacji na temat legalności, gmatwanina licencyjna, a nawet fatalne przepisy podatkowe naliczane od nośnika, nie od treści. Prowadzący zwracają uwagę, że Polska nie produkowała piratów, tylko była rynkiem zbytu — kopie przyjeżdżały głównie z Niemiec, a na Zachodzie kwitły BBS-y i grupy ścigające się, kto szybciej i lepiej spakuje release.
Na koniec dwie strony bilansu 💾 Po stronie zysków: pokolenie, które nauczyło się softu, którego nigdy by nie kupiło, firmy wyrosłe z giełdy komputerowej i pirackiego obiegu, pierwsza polska lokalizacja (Syndicate, 1005 sprzedanych sztuk) oraz umowa z Electronic Arts na lokalne tłoczenie dyskietek. Po stronie strat: brak instrukcji i klawiszologii, wycięte filmiki z ripów, popsute kopie, wbudowane zabezpieczenia w stylu Lasermanii nie do przejścia na czwartym poziomie, no i zero wsparcia, gdy coś przestaje działać. To pierwsza część rozmowy — ciąg dalszy za kilka dni. Dajcie znać w komentarzach, jak to wyglądało u Was.
Kontakt z nami:
Przerwa Techniczna - mastodon, email
Remek Rychlewski - mastodon, email
Marek Telecki - email